11 listopada 2008

Dzień Niepodległości

Jest jeden czas miłości, jest jeden czas wiary, dla tych, którzy odeszli, dla tych, co zostają.
Wszystko staje się jednym: żywe i umarłe, wszystko splata się w jedną Narodową Pamięć.
Ona przeszłości i przyszłości sięga przez serca żywe, co w piersiach nam bije,
bo wolność to jest tyle, tyle, ilu nas poległo
i wolność to jest tyle, ilu nas dziś żyje
.


Ten dzień to dla mnie nauka patriotyzmu.
Patriotyzmu uczę się powoli...


2 komentarze:

Asia pisze...

Ja tego nie rozumiem. W dzisiejszych czasach ludzie zmieniają ten - jak powinno się wydawać - radosny dzień w często wymuszone chodzenie do kościoła, by się pomodlić. Po co wpajać młodym ludziom, szczególnie najmłodszym, że swięto Niepodległości jest smutne? Dla mnie to niezrozumiałe.

Patriotyzm. O tak. Patriotyzmu uczę się powoli..

Asia pisze...

Co do notki, bo zapomniałam dodać:
jest bardzo klimatyczna, zresztą jak każda Twoja, dlatego też z łatwością moge stwierdzić, że lubię 'Cię czytać' i podziwiać Twój styl. ;]